* Wyjątkowej Mruczanki z Nadworu nigdy nie śpiewaj w domu. *



Dziwny jest niedźwiedzi ród,
Że tak bardzo lubi miód,
Bzyk-bzyk-byzk, ram-pam-pam,
Co to znaczy? Nie wiem sam.

Gdyby pszczołami były Niedźwiadki,
Nisko na ziemi miałyby chatki,
A że tak nie jest, oto przyczyna,
Że się musimy na drzewa wspinać.

***

Jak to miło Chmurką być,
Niebem płynąć jak po wodzie.
Mała Chmurką na dzień dobry
Taką piosenkę śpiewa co dzień:

- Jak to milo Chmurka być,
Niebem płynąć jak po wodzie
I od rana na dzień dobry
Taka piosnkę śpiewać co dzień:
- Jak to milo Chmurka być...

***

Kto znalazł ogon?
Ja – rzekł Puchatek.
O trzy na druga.
Dzisiaj, we czwartek.

***

To po prostu niebywale,
Pełen garnek miodu miałem,
A na garnku tak jak drut
Napisane było MJUT.
Garnek śliczny był, nowiutki,
Kolorowe miał obwódki,
Wiec ogromnie
To mnie
Smuci,
Że mój garnek się zarzucił.

***

Co to, Sroczko gadatliwa:
Kiedy brzęczy, to nie śpiewa,
Powiedz, jak to się nazywa,
Sroczko - Skoczko gadatliwa ?
Co to, Sroczko gadatliwa:
Kiedy łazi, to nie pływa,
Powiedz, co to zwykle bywa,
Sroczko - Skoczko gadatliwa ?

Co to, Sroczko gadatliwa:
Kiedy chodzi, to się kiwa,
Powiedz, co się za tym skrywa,
Sroczko - Skoczko gadatliwa?

***

Strofy napisane przez Misia o Bardzo Małym Rozumku:

W poniedziałek, w chmurny dzień,
Rozmyślałem idąc lasem:
“Czemu tym jest zawsze ten,
A ów owym - tylko czasem?”
A we wtorek myślę tak
(było ciepło i słonecznie):
“To na pewno, tak czy siak,
Ale tamto – niekoniecznie”.
Znów we środę padał deszcz,
Więc rozważam z niepokojem:
“Wasi nas
zym mogą też,
Lecz nie mogą twoje moim”.
W czwartek znów był mróz i szron...
Pomyślałem: “Coś tu będzie...
Bo choć tutaj dzisiaj on,
Ale oni zawsze wszędzie”.
W piątek...

***

Hejże ha! Niech Kubuś żyje!
Niechaj tyje, je i pije!
Czy przy środzie, czy przy wtorku
On w miodowym jest humorku.
I niewiele o co dba,
Gdy na nosie miodek ma!
Więc śpiewajcie wszyscy dzisiaj
Hymn na cześć Puchatka-Misia,
Który swe Conieco zje
Za godzinę lub za dwie!

***

Wszyscy w długim szli szeregu,
By Północny odkryć Biegun.
Więc na przedzie kroczył Krzyś,
Za nim Królik, potem Miś.
A za Misiem szedł Prosiaczek,
Co wełniany wziął serdaczek.
Gardząc wręcz niebezpieczeństwem
Kangurzyca szła z Maleństwem.
Osioł, Sowa Przemądrzała,
Wykształcona i bywała,
A na
końcu - cała klika
Krewnych-i-znajomych Królika.

***

Piosenka zatroskanego Puchatka

Hejże ha! Niech żyje Miś!
(Kto? Kto taki? Co za Miś?)
Miś Puchatek, chyba wiecie.
Kubuś znany w całym świecie.
(Kubuś? Znany? Co to znaczy?)
Owszem, znany. Nie inaczej.
(Z czego?)
Zaraz wytłumaczę.
Więc ten Kubuś, jak to bywa,
Choć nie umiał wcale pływać
I choć nie miał żadnej łodzi,
Uratował od powodzi
Serdecznego przyjaciela.
To nie żadna bagatela...
(Jak to zrobił ten Puchatek?)
Więc wynalazł taki state
k,
Nie łodzisko jakieś marne,
Lecz wspaniały okręt-garnek.
No i właśnie tym zasłynął,
Że po prostu nim popłynął.
(O kim mowa?)
O Puchatku. O Kubusiu. O niedźwiadku.
O tym Misiu, mężnym, znanym,
Co miał Rozum Niesłychany,
O tym, co jak głosi wieść,

Ponad wszystko lubił jeść
I był gruby jak baryłka.
(Czy to czasem nie pomyłka?
Czy na pewno to ten sam?)
Przecież ja go dobrze znam!
Tak, to Kubuś, Miś Puchatek,
Wielki mędrzec i bohater,
A wiec, panie i panowie,
Pijmy teraz jego zdrowie!

***

Im bardziej
PADA ŚNIEG, bim-bom,
Im bardziej
PRÓSZY ŚNIEG, bim-bom,
Tym bardziej
SYPIE ŚNIEG, bim-bom,
Jak biały puch z poduszki.
I nie wie
ZWIERZ NI CZŁEK, bim-bom
Choć żyłby
CAŁY WIEK, bim-bom
Kiedy pada
TAKI SNIEG, bim-bom
Jak marzną mi palu
szki.

POMRUKI (przez K. Puchatka)

Ach, motylki już fruwają,
Dni wiosenne przybywają,
Rybki w stawie się pluskają,
Plim i plum.

Turkaweczka w lesie grucha,
Brzęczy pszczółka, bzyka mucha,
Kumka żaba i ropucha,
Kum, kum, kum.

Wystrzeliły kwiatów pąki,
Ćwirlą pliszki i skowronki,
Wiosna dzwoni w leśne dzwonki,
Din, din, don.

Świat się śmieje razem z Misiem,
Pachną kwiatki, łąk strojnisie,
I chrabąszcze zleciały się
Z wszystkich stron.

Z traw wyjrzały już pierwiosnki,
W gaju śpiewa wdzięczne piosnki
Muzykalny i beztroski
Słowik-zuch.

Aż z radości krowa grucha,
Ryczy pszczoła, kumka mucha,
A Puchatek w słońcu pucha,
Puch, puch, puch!

***

W Lesie rosło sobie zdrowo
Drzewko zwane jodła,
Kangurzyca kiedyś z Sowa
Kłótnie o nią wiodła.

Kangurzyca w złości rzekła:
“Pókim dobra, oddaj!”
Sowa na to: “Tylko nie kłam,
Bo to moja jodła!”

***

Gdyby Tygrys był mniejszy
Od Królika i lżejszy,
I cokolwiek grzeczniejszy,
A zaś Królik silniejszy
Od Tygrysa i wyższy,
A znów Tygrys był niższy,
I cokolwiek szczuplejszy,
Wtedy tak by nie brykał
Na biednego Królika,
Który jednak jest mniejszy.

***

To miejsce pośród krzaczków
Należy do Puchatka.
Puchatek tutaj duma,
Rozkosznie tonąc w kwiatkach.

Bo pełno jest tu kwiatów,
Rosnących sobie w krzakach,
W tym miejscu, które również
Należy do Prosiaczka.

***

Dość długo leżałem na ziemi, na brzuszku,
Udając, że drzemie wieczorem na łóżku.
Starałem się mruczeć mru-mru... po cichutku,
Starałem się nucić, lecz wszystko bez skutku.

Cokolwiek się zdrzemnąć jest rzeczą przyjemna,
Gdy fotel pode mną jest, nie zaś nade mną.
A tak się akurat złożyło niemiło,
Że właśnie tak było, bo tak się zdarzyło.

Mieć fotel na grzbiecie to dobre jedynie
Dla skoczka, co w cyrku tańcuje na linie,
Natomiast dla Misia nie żaden to zaszczyt,
Gdy leży na ziemi i brzuch mu się płaszczy.
I łapki, i szyjka, i nos, i tak dalej,
Co też mu się wcale, a wcale nie chwali.

***

Tu leży kasztan rozwalony,
W którym mieszkała Sowa (ptak),
Zginął jej kasztan ulubiony

I zaraz wam opowiem jak.

Odwiedził Sowę raz przyjaciel,
Jej druh serdeczny, zwany Mną
(Tak mówie, jeśli go nie znacie),
Kiedy się stało właśnie to.

A dzień był wietrzny i burzliwy,
Wiatr hulał w Lesie, że aż strach,
Nagle się rozległ huk straszliwy,
To kasztan runął z głośnym “Trach!”

Więc rzekł Prosiaczek (tak, Prosiaczek):
- Odwagi niech nie traci nikt,
Niech nikt nie biada i nie płacze,
Sznurka mi dajcie, ale w mig!

Wśród gromów burzy, wiatru świstu,
Rzuciwszy precz od siebie strach,
Do Skrzynki wcisnął się do Listów,
Aż Sowa (ptak) jęknęła: - Ach!

O, dzielny! Była taka chwila,
Byś zadrżał, zatrząsł się lub zbladł?
O, nie! Tyś z skrzynki swojej wylazł
I wyszedł na szeroki świat.

I chociaż ciemno było w nocy,
Tyś biegł odważnie sam przez las,
“Ratunku!” krzycząc i “Pomocy!”
I pomoc przyszła na sam czas.

Więc niechaj każdy w całym Lesie
Na cześć PROSIACZKA okrzyk wzniesie:
Hej!

***

POEMAT

Krzyś odchodzi.
Dokąd? Nie wiem
I nikt nie wie w całym Lesie.
Dość, że idzie, że odchodzi,
Aż nam wszystkim płakać chce się.
(“Chce się” jest to rym do “lesie”).
Trudno nam się z tym pogodzić
(To znów rym jest do “odchodzi”).
Krótko mówiąc, żal jest nam..
(Jakoś idzie. Tylko nie wiem,
Jaki znaleźć rym do “nie wiem”
W drugim wierszu
z samej góry).
Nowy kłopot, nowy kram!
(Teraz znowu nie wiem sam,
Jaki znaleźć rym do “kram”).
Trudna rada,
Na co biadać
I tak bardzo się przejmować?
Trzeba zebrać oba kramy
I po prostu je zrymować,
To niełatwa wcale sprawa
Sypiąc rymy jak z ręka
wa.
A że skończył mi się temat,
Wiec zakończę mój POEMAT.


* Bo układanie Wierszy i Piosenek to nie są rzeczy, które się łapie w powietrzu.
To one cię łapią i wszystko, co można zrobić, to pójść tam, gdzie one mogłyby cię znaleźć. *

 


POWRÓT

Mądrości życiowe

Mruczanki

Kolekcja Przepisów

Galeria

Szkice

Mapka Lasu